-Nie uważasz że to bez sensu?-zapytał się Nathan.
Spojrzałam się na niego oburzona.
-A gdybym to była ja?!-wybuchłam a on od razu zrezygnował z tego co powiedział przed chwilą.
-Przeszukaliśmy okolice i nigdzie jej nie ma. Pewnie wyjechała mordować dalej.-powiedział Dante.
Allie od razu zmroziła go wzrokiem.
-To nasza przyjaciółka.-odparła.
-Była przy mnie kiedy potrzebowałam tego, przy Allie także była. Liczycie na to że ja zostawimy?
-Ona sama tego chciała.
-Nie. Nie wierzę w to.-odparłam.
Wtedy Alan sie rozpłakał.
-Allie mów dalej a ja dojrzę do małego. -odparłam.
No nie mogłam powiedzieć że on był mały. Miał dopiero trzy miesiące a wyglądał jak roczne dziecko. Bałam sie o niego. JA byłam śmiertelna a on rósł bardzo szybko. Obawiałam sie że jak tak dalej bedzie rósł to będzie starszy ode mnie i to ja go pożegnam a nie on mnie. Chciałabym sie dowiedzieć ile taki człowiek-wampir mógłby przeżyć. Alan był i człowiekiem i wampirem. Nie chciałam sie z nim żegnać.
Wyjęłam go z kojca i wzięłam na ręce.
-Co tam maleńki?
-Ma-ma.-powiedział.
-Tak ma-ma.
-Ta-ta
-Tata jest w salonie.
Usiadłam z nim na kanapie i zaczęłam czytać mu książkę.
***
Wieczorem kiedy uśpiłam Alanka wyszłam przed dom gidze siedział Nathan.
-Nie poddasz się?
-A ty byś sie poddał gdyby tu chodziło o mnie?
-Ale nie chodzi o ciebie.
-Jasne bo gdyby chodziło o mnie to Damon by był pierwszy by mnie ratować.
-My nawet nie wiemy gdzie ona jest!
-A szukaliśmy wystarczająco dobrze?
-Mamy cały świat przeszukać za nią?
-Tak. Jak będzie trzeba to tak.
-Daj spokój. To cie wykańcza. Masz małe dziecko.
-I co z tego? Chcę by Chrissy była tu z nami. Chris nie może wychowywać sie bez prawdziwej mamy.
-Wcześniej jakoś sobie radził bez niej.
-A gdyby to był nasz Alan? Też byś tak powiedział?
-Ale nie jest! Chris to nie Alan a Chrissy to nie ty!
-Jesteś bez serca!
-Nie prawda. Po prostu troszczę sie o swoja rodzinę.
-Swoja rodzinę? Wiesz co ci zostanie z tej rodziny?! Nie wiemy ile Alan będzie żył! A ja jestem ŚMIERTELNYM CZŁOWIEKIEM i to sie nie zmieni bo nie mogę od nowa stać sie wampirem bo to nie możliwe! Mój organizm odrzucił by jad i umarłabym! Zrozum.. mi nie zostało dużo czasu. Niedługo będę pokrytą zmarszczkami staruszką która myli już imiona i nie rusza sie prawie. Aż w końcu zapomnę o tobie o ile wcześniej nie znajdziesz sobie młodszej i atrakcyjniejszej a mnie porzucisz.
-Nie gadaj głupot..
-Głupot?! Prawda koel w oczy?
Weszłam do domu zatrzaskując drzwi. Taka była prawda. Nic nam po ślubie i dziecku.. i tak nie będziemy razem cała trójką..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz