wtorek, 16 grudnia 2014

Od Niny

 1.  Are you, Are you coming to the tree?

   Byłam zachwycona dzisiejszym dniem, wraz z Van szukałyśmy w galerii jakiś ubrań, a ja dokładniej - sukienki, chociaż miałam ich wiele. Czułam się doskonale, utrata rodziców nie bolała mnie, ale tęsknię za nimi. Jednak z bratem nie mam więcej kontaktów, bałam się o niego. Jednak dostałam od niego list, że wróci za tydzień z Iranu. Cieszyłam się, przyjmę go wraz z Caroline. W takich chwilach byłam szczęśliwa najbardziej. Wreszcie zobaczę brata!
   Właśnie... Co z Caroline? Nie widziałam jej długi czas,a to, że Van siedzi cicho mnie nie uspokaja. Mam dość jej nieobecności i milczenia, odrzucania połączeń kiedy do niej dzwonię. Van coś wie, ale mówi, żebym lepiej nie wiedziała o co chodzi.
    Czułam się dziwnie w ostatnich dniach, zaczęło dziać się coś złego ze mną. Coś, jakbym bardziej cierpiała za rodzicami... Wykańczało mnie to. Van była przerażona. Czułam, że coś jej nie pasuje w tym co się ze mną dzieje. Spojrzała mi w oczy, ścisnęła gdzieś na plecach, w okolicach szyi, jej oczy stały się czarne, całe. Pustka, jakbym patrzyła w ciemność.
-Incomus Vuite 

   Otworzyłam oczy, czując się tak... silna. Jakby wypoczęta. Van nie było koło mnie, a ja czułam się na siłach, chciałam spróbować wszystkiego. Wiedziałam, że jestem dość silna, by zrobić wszystko.        Kiedy wstałam z łóżka przede mną stała moja Caroline. Ucieszył mnie jej widok ale nagle poczułam nieprzyjemne uczucie bólu, wspomnienia wróciły. Zaczęłam płakać, potem się śmiać, a potem znów płakać. Caroline wyglądała na twardą. Do drzwi zapukał ktoś, wszedł bez pozwolenia. Był to mężczyzna, wysoki, czarne włosy. Caroline spojrzała się na niego a ten przeniósł wzrok z mojej przyjaciółki na mnie. Odsunęłam się pod ścianę, wzbudzał we mnie strach. Teraz czułam się okropnie, brzuch zaczął mnie boleć, czułam, że jest pusty. Mężczyzna zacisnął zęby i wycedził do Caroline zły:
-Kto pozwolił, by ona...
-Najwidoczniej Van to zrobiła. -Odpowiedziała szybko patrząc na niego skruszona.
-Prawdopodobnie nie przeżyje, jeśli Klaus będzie w okolicy jeszcze trochę.
-Przecież go zamknęliście!
-Tak, Matt i Stefan go pilnują, blondi, nie wiem ile czasu będzie trzeba, żeby do niej dotarło kim jest i jak długo wytrzyma bez krwi.
-Ona straciła rodziców miesiąc temu. Pomieszałam jej w głowie. ..
-Co?!-Wrzasnęłam. O czym oni mówią...?
-Zamknij się, bo ja to zrobię za ciebie.-Zagroził.
-Enzo, mówiłam ci, że wyłączenie człowieczeństwa nie wchodzi w grę!
-To jest konieczne. -Zjawił się przede mną i kazał mi coś zrobić. Wyłączyć człowieczeństwo. Mówił, że będzie lepiej...
   No i było.

  Całe miasto stanęło na głowie, przewróciłam je do góry nogami. Zabijałam ludzi, nawet wampiry i biedne wilkołaki które nie mogły mnie złapać a ja uciekałam za każdym razem. Byli tacy zabawni! Mam całą wieczność na niszczenie świata, ludzi i inne istoty. Kocham to. Caroline, słodka Caro... Nie wie co ma ze mną robić. Enzo zawdzięczam tą przemianę, a ona go znienawidziła... Przykro...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Gada teraz: