wtorek, 23 grudnia 2014

Od Annabeth

 Byłam zaszokowana. Wpatrywałam się w niego, a dopiero później doszedł do mnie fakt, że stoję przy nim tylko w ręczniku. Przestało mnie to obchodzić, kiedy zdałam sobie sprawę, że wlazł do mieszkania tak po prostu, gdy drzwi były zamknięte na amen.
-Czekaj, jak tu wlazłeś?
-Gdzie naszyjnik?
-Jaki naszyjnik? Odpowiedz mi na pytanie, jak tu wlazłeś?
-Nie ważne jak! Gdzie jest naszyjnik?!
-Nie wiem! Nie było tam żadnego naszyjnika!
-Cholera...
-Koleś, weź wyjdź mi z mieszkania!-Wskazałam na drzwi.
-Nie przeszkadza ci, że stoisz tu przed przystojnym francuzem w samym ręczniku?-Warknął.
 Parsknęłam śmiechem i pokręciłam głową.
-Jezu, wyjdź stąd!
-Dobra,dobra... Piszczko.
 Wzruszył ramionami i wyszedł. Wreszcie! Koniec kłopotów z tym typem. Jezu Chryste, ile on mi problemów natworzył.
 No i ten fakt teraz mnie dobił, że stałam przed nim w samym ręczniku. Boże... Co za facet! I jak dostał się do mieszkania?
 Wyszłam jakoś około czternastej by pozwiedzać Paryż. Nie miałam nic innego do roboty, bo dziś wtorek, więc wolne od tańca i męczących prób. Patrick codziennie by chciał nasz uczyć, jednak już umiemy wystarczająco dużo, żeby dał nam jeden dzień wolnego, raz w roku.
 Kiedy patrzyłam na wieżę Eiffla aż mnie zemdliło. Odwróciłam wzrok i zamknęłam na moment oczy. Miałam lęk wysokości, a kiedy patrzyłam na wielką wieżę aż mną rzucało. Miałam kiedyś okazję pokonać lęk, ale stchórzyłam. Byłam wtedy mała, bałam się.
 Zadzwonił nieznany numer. Zastanowiłam się czy odebrać. Jednak po czwartym sygnale szybko nacisnęłam palcem na zieloną słuchawkę na ekranie.
-Tak, słucham?
-Cześć... Tu Mia...
-O Boże, Mia? Hej! Co u ciebie?
-No... Jestem u ciotki w Paryżu... Wiesz, chodzę po mieście, nudzi mi się więc pomyślałam, że zadzwonię.
 Nie mogłam uwierzyć! Jest w Paryżu!
-Też jestem w Paryżu! Jestem koło wieży Eiffla.
-Naprawdę? Spotkajmy się!
-Z przyjemnością! Gdzie się spotkamy?
-W sumie to zaraz będę przy wieży.
-Dobra, to do zobaczenia.-Zaśmiałam się nie dowierzając i rozłączyłam się.
 Mia trafiła do mnie w trzy minuty. Wiedziała gdzie co jest, co mnie zdziwiło. Poszłyśmy na spacer.
-Znasz Paryż?
-Jego większą część. Nie jestem pierwszy raz u cioci. A ty? Co cię sprowadza do Paryża?
-Mówiłam ci, że tańczę, tak? No, więc mój nauczyciel wybrał kilku najlepszych no i tutaj jest najwyższy poziom. Tu wygra w mistrzostwach tylko jedna osoba.
-Kiedy masz mistrzostwa?
-Za dwa miesiące. Wiele się może zmienić... Mogę sobie odpuścić... Może coś się stać... rozumiesz?
-Tak.
-A co u ciebie?
 Mia opowiedziała mi dokładnie swoją sytuację. Miałam zamiar się z nią bardziej zaprzyjaźnić... Polubiłam ją. A jej sytuacja z chłopakiem wydawała mi się dziwaczna...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Gada teraz: