czwartek, 25 grudnia 2014

Od Mii

Spotkanie z Aną było ulgą dla moich nerwów. Na prawde ją polubiłam! U ciotki Fan nie robiłam nic innego jak rysowałam. Kiedy byłam u niej pierwszy raz bardzo spodobał mi się Paryż i zaczęłam rysować. Wtedy kupili mi rodzice sztalugę i farby. No i od tamtego czasu miałam nowe hobby. Miałam już dziesiątki obrazów które walały się po całym domu. Ciotka nie nażekała. Niektóre nawet sprzedała. Nie za bardzo mnie to obchodziło. Właśnie szukałam gumy do żucia w torbie kiedy nagle znalazłam w niej coś co nie było moje! Albowiem znalazłam bardzo drogocenny nqszyjnik! Słowo daje nie wiem co on robił w mojej torbie! Przestraszyłam się nie na żarty! Szybko schowałam go w bezpieczne miejsce. Miałam zamiar zanieść go na policję. Może kiedy ten facet wpadł na walizki na lotnisku jakoś on do mnoe trafił? Nie wiem, oddam go policji i będę miała z głowy. Zrobię to jak najszybciej. Ale jak na razie ukryłam go tam gdzie nikt by go znie znalazł. Dlaczego tak go ukryłam? Moja ciotka ma dusze romantyczki i często bywają u niej nowi goście... Nie znałam ich i nie ufałam im więc wolałam nie ryzykować kradzieży.
Dokończyłam malować krajobraz zza okna i poszłam do kuchni. Nalałam sobie wina i poszłam na balkon. Paryż był piękny. Chciałabym tu zamieszkać na zawsze. Byłam troche podobna do ciotki Fan. Kochałam Paryż oraz byłam naiwna w sprawach sercowych. Ciotka kupiła to mieszkanie jak tylko tu przyjechała. Miał to być tak troche dowód że tu zamierza zostać. Komu chciała udowodnić? Rodzinie. Dlaczego? Bo nikt nie wierzył że jej się uda. A tu prosze. Pracuje w świetnym hotelu, dobrze zarabia i kręci się wokół niej wiele facetów. Mogłaby tylko się w końcu ustatkować. I tym właśnie się różniłyśmy. Ja wolałam się zakochać, wyjść zamąż i założyć rodzinę. Ona wolała życie na kocią łape.
Wypiłam wino i nalałam sobie jeszcze. Nie lubiłam pić jednak wino kochałam. No i to kolejna rzecz która łączy mnie z ciotką.
Nagle zadzwonił mój telefon.
-Tak?
Dzwoniła mama Luka.
-Mia mam nowine. Luk przyjechał do Paryża. Tam jest rodzina tej jego nowej dziewczyny. Przyjechał ich poznać. Masz okazję go odbić!
-Dziękuje mamo.
-wyśle ci adres hotelu w którym się zatrzymają jak i adres rodziny tej całej Diany.
-Dobrze. Zrobię wszystko co w mojej mocy!
Rozłączyłam się a po chwili dostałam wszystkie potrzebne informacje. Mieli przylecieć jutro z rana. Miałam czas by zaplanować "spotkanie" i odzyskanie ukochanego. Jednak... słowa Any troche dawały mi wątpliwości. Zaczęłam sobie zadawać pytanie czy warto walczyć o Luka. Jednak moja naiwność zwyciężyła i postanowiłam zawalczyć. Nie poddam się tak szybko. O nie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Gada teraz: