Siedziałam przy stole wpatrując się w sałatkę i grzebiąc w niej widelcem. Był ranek. Rodzice zrobili mi śniadanie lecz ja nie miałam na nie ochoty. W ogóle nie jadłam nic. Nie miałam ochoty.
Całą noc płakałam... jednak nad ranem przestałam. Zmienię się i go odzyskam. Znowu będzie mój a nie tej wytapetowanej lali z dyskoteki. To ja go kochałam a on mnie nie ją!
Wygram.
Zostawiłam sałatkę na stole i poszłam z White na spacer. Maluch biegał rozkosznie a ja szłam obok niego w milczeniu.
Całą noc płakałam... jednak nad ranem przestałam. Zmienię się i go odzyskam. Znowu będzie mój a nie tej wytapetowanej lali z dyskoteki. To ja go kochałam a on mnie nie ją!
Wygram.
Zostawiłam sałatkę na stole i poszłam z White na spacer. Maluch biegał rozkosznie a ja szłam obok niego w milczeniu.
Nagle zdzwonił mój telefon. Dzwoniła mama Luka.
-Tak mamo?-zapytała mi od razu zaczął mi sie łamać głos.
Powinnam ja jeszcze nazywać mamą?
-Kochanie jak sie trzymasz? Właśnie sie dowiedziałam! Tak mi przykro! Ja nie wiem co temu debilowi odbiło ale zobaczysz bedzie dobrze!
-Mamo.. brakuje mi go..
-Wiem dziecinko. Wrócicie do siebie.
-Ale on.. wczoraj widziałam.. jak sie. .całował z inną..-zaczęłam szlochać.
-Nie możliwe! Ja mu dam! Nie płacz. Słuchaj.. pomogę ci go odzyskać.
-Tak? Na prawdę?
-Sofia też ci pomoże.
Sofia była siostra Luka. Była ona o dwa lata młodsza ode mnie. Młoda na prawdę mnie lubiła i to z wzajemnością.
-Dziękuję mamo.
-Sofia sie do ciebie odezwie w najbliższym czasie.
-Dobrze.
-A ja spróbuje wybić mu te wariactwa z głowy!
-Dziękuję.
Mama sie rozłączyła a ja spojrzałam na White.
-Wracamy do domu.-powiedziałam i zawróciliśmy.
***
Siedziałam w biurze taty i układałam dokumenty. Często mu w taki sposób pomagałam. Wszystkie papiery dotyczyły jakiś osób i spraw sądowych. Nagle znalazłam coś co mnie zbiło z nóg.
Czytałam dokument chyba setny raz kiedy do mnie dotarła jego treść. Dwa słowa najbardziej rzucały sie w oczy.
"Pozew o rozwód:"
Co?! Moi rodzice sie rozwodzili?! Jak to? Dlaczego ja nic nie wiem?! Szybko wstałam i pobiegłam do mamy która byłą w salonie i ćwiczyła utwór na pianinie.
-Co to?-pokazałam jej dokument.
-Kochanie..
-Mów prawdę!
-Proszę.. uspokój się. Chcieliśmy ci o tym powiedzieć po świętach by ci ich nie psuć w dodatku zerwanie z Lukiem..
-Dlaczego sie chcecie rozwieść?!
-Kochanie przychodzi taki moment w życiu.. w związku że uczucie nie wystarcza. Kocham twojego tatę lecz.. nie tak jak wcześniej .To uczucie wygasło. Tata ma tak samo.
-Jak sie tak dzieje to ludzie chodzą na porady małżeńskie a nie!
-Chodziliśmy.. 2 lata. -wtrącił sie nagle nie wiadomo skąd tata.
-Co?-byłam zaskoczona.
-Wraz z tatą stwierdziliśmy że będzie to pokojowe rozstanie oraz że nie będziemy ustalać winnej strony.
Miałam dość.
-I co? To u którego będę na tygodniu a u którego z was na weekendy?
Wyszłam z domu trzepiąc drzwiami.
Normalnie nigdy nie pyskowałam ani nie kłóciłam sie z rodzicami ale teraz już nie wytrzymałam! Rozstanie z Lukiem było teraz najmniejszym problemem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz