Weszłam do więzienia które było oddalone o 100 km od miasteczka. Policjant zaprowadził mnie do sali odwiedzin gdzie czekami na mnie Dominik, Peter i Sylwek. Weszłam do środka.
-Macie godzinę. Przypominam że całe spotkanie jest nagrywane i podsłuchiwane. -powiedział policjant i zostawił nas.
-Witajcie chłopaki.-powiedziałam i przytuliłam każdego z nich.
-Co tam młoda?-zapytał Doman.
-A co ma być.. daję sobie radę i jest coraz lepiej. A u was?
-Cały czas te same ściany, kraty i niebo za kratami.-powiedział Sylwek.
-Dacie radę jeszcze tylko trochę i wypuszcza was za dobre sprawowanie. -powiedziałam z uśmiechem.
-Miejmy nadzieje. -powiedział Peter.
Spędziłam z nimi miło cała godzinę. Wiedziałam że nie mogę im powiedzieć o tym kim jestem. O wilkołakach czy też wampirach i czarownicach. O niczym co było z tym związane.
Wyszłam z więzienia i tam czekał na mnie już Aidan. To on mnie tu przywiózł. Miał już samochód i prawko..
-I jak?
-Co ich odwiedzam coraz bardziej tęsknie.
-Nic dziwnego. Też bym tęsknił.
Wsiadłam do samochodu na miejsce pasażera i pojechaliśmy.
W czasie drogi powrotnej słuchaliśmy muzyki. Oboje milczeliśmy. Noc którą mieliśmy za sobą sprawiła że.. nie wiedzieliśmy nawet co powiedzieć. Czułam sie dziwnie.
***
Rozpadało się. Ulewa nie przechodziła. Byliśmy prawie pod miastem kiedy na zakręcie samochód z naprzeciwka wpadł w poślizg i uderzył w nas. Pisk opon i zgrzyt metalu to tylko to co usłyszałam.. Potem była głucha ciemność..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz