Fanny miała przyjechać po mnie. Nie zdziwił mnie fakt że tego nie zrobiła. Cała ona. Pewnie zapomniała lub po prostu sie spóźni. Wiec co mi szkodzi trochę pozwiedzać? Mam telefon.. ciocia ma do mnie numer.. a widząc to ze ja dzwoniłam do niej i ma nieodebrane połączenia powinna zadzwonić szybko.
Poszłam prosto przed siebie wzdłuż chodnika. Paryż jest piękny. Byłam tu z cztery razy w życiu a ostatni był z.. 2 czy 3 lata temu. W każdym bądź razie było to dawno. Idąc tak zastanawiałam sie nad swoim życiem. Miałam dopiero 18 lat. Chłopak ze mną zerwała rodzice sie rozwodzą. A czego bym chciała? Tylko spokojnego.. życia przy boku ukochanej osoby. Rodzice przepisali mi całą rezydencje w spadku. Jednak ja jej nie chciałam .Nie chciałam pieniędzy i luksusów. Nie powiem że są złe. Jedni twierdzą że przez pieniądze ludzie do końca nie mogą być szczęśliwi, że w bogatych rodzinach nie ma miłości. Ja jednak twierdze inaczej. Byłam wychowywana w domu pełnym miłości. Nigdy nie odczuwałam ze mogłabym być nie kochana przez rodziców. Miałam co prawda wiele niań jednak rodziców też miałam i nie tylko w pracy bo poświęcali mi wiele czasu. Teraz nie wszystko jednak trochę sie zmieniło. Rodzice przestali sie "tak" kochać.. a Luk przestał kochać mnie. Rodzice przestali walczyć. Może i ja powinnam przestać walczyć o Luka? On nawet sienie stara. dzwoniłam do niego wiele razy. .nie odbierał. Wysłałam miliony wiadomości.. nie odpisał ani na jedną. Tylko z jego mamą i siostra miałam kontakt. Im też zależało na tym bym wróciła do siebie z Lukiem.
Właśnie przechodziłam przez park kiedy zadzwonił telefon. Dzwoniła ciotka Fanny.
-Mia gdzie jesteś?-zapytała.
-W parku obok lotniska.
-Dobrze już podjeżdżam po ciebie. Wyjdź na ulice!
Tak też zrobiłam. Fanny podjechała po mnie swoim starym ale fajnym samochodem.
-Wsiadał młoda!
Zapakowałam do bagażnika walizkę i wsiadłam na miejsce pasażera.
-Spóźniłaś się.-powiedziałam.
-Nie, to ty przyjechałaś za wcześnie.
Cała Fan.
Jak zwykle to ona ma racje i jak zwykle była zapominalska. Pewnie po prostu zapomniała że przyjeżdżam ale już sie nie odzywałam. Kochałam ją. Fanny była siostrą mojego taty.
-Jak tam? Podróż minęła spokojnie?
-Tak ale powiem ci ze macie tu niezłych chuliganów. Jeden wpadł na lotnisko a za nim policjant.
-E.. pewnie zwykły kieszonkowiec.
-A ty jak zwykle z lekkością przyjmujesz wszystkie informacje.
Zwracałam sie do niej po imieniu. Nie lubiła jak sie na nią mówiło Pani albo ciocia. Miała dopiero 30 lat a zachowywała sie jak nastolatka. Nawet z tą przeprowadzką do Francji. Jak do tego doszło? Po prostu zakochała sie we francuzie i stwierdziła ze sie tu wprowadzi. Ten związek potrwał chyba z miesiąc lub dwa (to i tak jak na nią sporo) aż sie rozsypał a ona tu została bo nadal czuła mięte do francuzów. Cała ciotka Fan.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz