-Za dwa dni sie spotkamy? Luk wtedy będzie jechał do tego miasteczka..
-Dobrze. To za dwa dni o 14 na stacji kolejowej.
-Dorze. Jeszcze raz dziękuje.
Pomachałam mu przechodząc przez ulicę. Kiedy dochodziłam do kamienicy gdzie mieszkała moja ciotka.. zadzwoniła Ana.
Jej nagłe zakończenie rozmowy oraz treść jaką mi przekazała.. sprawiła że byłam przerażona. Jak ja w ogóle mogłam dopuścić by tyle i sama błąkała się po lesie?!
Nie znałam dobrze Paryża... to znaczy sam Paryż znałam ale nie okolice. Jednak.. coś mi świtało. Niedaleko był duży obszar leśny. Tam ciotka z rodzicami zabierali mnie czasem na grzyby jak byłam mała.
Włączyłam nawigację GPS w telefonie i kierowałam sie do lasu. Był oto trochę daleko jednak wszystko zrobię by odnaleźć przyjaciółkę.
Kiedy już wkroczyłam do lasu uważnie rozglądałam się.
Szłam.. szłam.. szłam.. zaczęło sie ściemniać. Super! Jednak czego sienie zrobi dla przyjaźni? Obym tylko ja sie nie zgubiła!
Zaczęłam wchodzić coraz głębiej w las. Niepokoiłam się. Na szczęście miałam pełna baterie i nawigację GPS. Po godzinie błąkania sie po lesie wyszłam na jakąś drogę. Mozę Ana poszła nią? Zaczęłam iść. Po paru zakrętach zobaczyłam chatkę. Może gospodarz widział Anę?!
Zapukałam w drzwi jednak nikt nie odpowiadał. Uchyliłam je i zawołałam.
-Hallo? Jest tu ktoś? Przepraszam? HALLO!!!
Nikt nie odpowiadał. Odwróciłam sie i aż bym upadła jednak chłopak który okazał sie stać za mną złapał mnie i uchronił przed owym upadkiem.
-Przepraszam jeśli panią wystraszyłem..
-Nie szkodzi.. to ja przepraszam. Mia jestem.
-Mia?-coś zabłysło w jego oczach.
-Taaak?
-Ładne imię. W czym mogę pomóc?
-Szukam przyjaciółki. Zabłądziła w lesie. Od paru dni nie może odnaleźć drogi do domu. Szukam jej.
-Jak wygląda?
-Ładna, blondynka. Szczupła. Annabeth.
-Nie widziałem takiej..
-Szkoda.. jak z nią rozmawiałam przez telefon to spotkała jakiegoś chłopaka.. pożyczył jej telefon by do mnie zadzwoniła. Myślałam że to ty może jesteś tym chłopakiem.
-Przykro mi.. Życzę by odnalazła sie twoja przyjaciółka. .cała.. i zdrowa.
Uśmiechnęłam sie i zaczęłam iść dalej.. Był jakiś dziwny. Nagle.. obok domku zobaczyłam na trawie.. ślady. .tak jakby coś było ciągnięte po ziemi. Na drucie wystającym z ziemi było coś zaczepione. Nachyliłam się i podniosłam to. Okazało się że jest to skrawek materiału. Był mi dziwnie znajomy. Nagle mnie olśniło. Ana miała z takiego materiału bluzkę.. i nawet kolor sie zgadzał. Była tu.. albo.. o nie.
Odwróciłam sie ale było za późno. Ciemność.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz