- Znalazłeś mnie - zaskoczona otwarła usta.
- Znalazłem cię - przytaknąłem rozbawiony.
Staliśmy na rogu Rose Street i Avenue de l'Indépendance ( Alei Niepodległości). Mia uśmiechnęła się nieśmiało.
- Nie wiedziałam, że ty tak poważnie...
- Ja zawsze poważnie - mrugnąłem do niej.
- Nie masz co robić, że chcesz mi pomóc? - spytała pół żartem pół serio.
- Mam - odparłem - Muszę ratować świat.
Spojrzała na mnie błędnym wzrokiem nie wiedząc czy ma to uważać za żart, czy za prawdziwą odpowiedź. Wreszcie roześmiała się cicho uznając to za pewne za pierwszą opcję i podparła się pod boki.
- Słuchaj... Szanuję to, że chcesz mi pomóc, ale... myślę, że najlepiej będzie jak poradzę sobie z tą sytuacją sama - popatrzyła mi przepraszająco w oczy - Nie gniewaj się, ja...
- Calmez - vous cher - przerwałem jej cmokając - Jeśli Francuz upatrzy sobie cel....
- ... to musi go wykonać, tak wiem - dokończyła przewracając oczami - Ale naprawdę nie wiem w czym miałbyś mi pomóc.
- Nie wiadomo do czego mogę się przydać - mrugnąłem do niej.
Nagle zadzwonił jej telefon. Mrugnęła do mnie przepraszająco i odebrała.
- Tak?
- Mia! - dobiegł mnie kobiecy głos z słuchawki - Jednak plany się zmieniły.
- Jak to... Zmieniły? - wyszeptała pobladłymi nagle wargami.
- Nie bój się kochanie. To tylko nieznaczące zmiany. Zamiast do Paryża lecą do Bordeaux.
Bordeaux... Jeździłem tam kiedyś z ojcem do magazynów...
- Czemu tak? - spytała już trochę bardziej uspokojona.
- Przyjaciel ojca tej Diany ma tam bogatą posiadłość i winnicę. Chcą się zaszyć w spokojnym miejscu, lepiej się poznać... Wiesz o co chodzi.
- Yhm.... No dobrze. Dzięki mamo...
- Nie ma za co złotko. Pospiesz się. Mam nadzieję, że ci się uda i wrócicie z Lukiem. I wreszcie założycie prawdziwą rodzinę.
- Też mam taką nadzieję - powiedziała cicho i rozłączyła się po chwili - Tylko skąd ja mam wiedzieć, gdzie jest to Bordeaux..
- Ja wiem - mruknąłem.
Urodziłem się w wiosce niedaleko.
Uśmiechnęła się.
- No to jednak może mi w czymś pomożesz.... - mruknęła pod nosem i ruszyła w stronę pasów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz