piątek, 19 grudnia 2014

Od Annabeth

 Obudził mnie hałas mojego przyjaciela, Leona. Jak zwykle rano grzebał w kuchni by przygotować nam przyzwoite śniadanie, na które nigdy nie miałam czasu. Poszłam bezszelestnie do salonu i usiadłam na kanapie. Otworzyłam laptopa i włączyłam go. Moja mama na email przysłała mi kolejne strony swojej nowej książki detektywistycznej, której byłam ciekawa. Mama znów bierze się za coś nowego, co mnie cieszy, a z drugiej strony ciekawi  jak napisała kolejne strony swojego dzieła. 
 Kiedy przeczytałam trzy emaile, w którym były jakby strony tej książki, za kanapą usadowił się Leon. 
-Co tam czytasz?-Spytał, a ja poczułam zapach naleśników. 
-Em... Mama napisała kilka stron swojej kolejnej książki. Dramat. Przeczytałam, sądzę, że jest naprawdę niezła.
-Pokaż. 
 Rzucił okiem na te emaile, a potem przeczytawszy je, spojrzał się na mnie. Nastała grobowa cisza, ja zastanawiałam się czy mam się odezwać, czy poczekać aż on to zrobi. 
-Dobre. Ale nie lubię dramatów. 
-No tak, kochasz horrory. Ale gdybyś patrzył na to jak krytyk, chciałbyś to poprawić, powiedzieć swoje zdanie na temat jego, to co byś powiedział?
-To co mówiłem, dobre. Ale nie najlepsze. Twoja mama zaczęła pisać dopiero tą książkę?
-Tak. Dopiero co. 
Kiwnął głową i poszedł do kuchni zdając sobie sprawę, że prawdopodobnie spalił naleśnika. 
-Cholera! Ana!
Zaśmiałam się tylko i poszłam mu pomóc. Był niezłym kucharzem, ale on woli zajmować się kryminologią. Jest w tym niezły, pewnie zaraz będzie szedł na studia. Ja mam po południu zajęcia, więc zdążę wziąć prysznic i inne rzeczy. 
 Z Leonem znam się od siódmego roku życia, razem graliśmy w gry takie jak GTA, bawiliśmy się w chowanego, policjantów i złodziei... Ta ostatnia zabawa bardziej mi się podobała. Zawsze wybierano mnie na złodzieja, bo nigdy nie mogli mnie złapać i najczęściej poddawali się. Prawie zawsze wygrywałam, ale kiedy były czasy, że nie udawało mi się z nimi wygrać, musiałam zrobić różne zadania do wykonania. Takie było moje cudowne dzieciństwo. No i oczywiście tańczyłam. Leona uczyłam tańczyć, też chodził. Ale podobała mu się kryminologia i bawienie się w gliny. Woli zagadki niż bieganie bezczynnie za złodziejami. Właśnie, co tam w świecie słychać...? Włączyłam TV i przysłuchiwałam się wiadomościom.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Gada teraz: