Kiedy przeczytałam trzy emaile, w którym były jakby strony tej książki, za kanapą usadowił się Leon.
-Co tam czytasz?-Spytał, a ja poczułam zapach naleśników.
-Em... Mama napisała kilka stron swojej kolejnej książki. Dramat. Przeczytałam, sądzę, że jest naprawdę niezła.
-Pokaż.
Rzucił okiem na te emaile, a potem przeczytawszy je, spojrzał się na mnie. Nastała grobowa cisza, ja zastanawiałam się czy mam się odezwać, czy poczekać aż on to zrobi.
-Dobre. Ale nie lubię dramatów.
-No tak, kochasz horrory. Ale gdybyś patrzył na to jak krytyk, chciałbyś to poprawić, powiedzieć swoje zdanie na temat jego, to co byś powiedział?
-To co mówiłem, dobre. Ale nie najlepsze. Twoja mama zaczęła pisać dopiero tą książkę?
-Tak. Dopiero co.
Kiwnął głową i poszedł do kuchni zdając sobie sprawę, że prawdopodobnie spalił naleśnika.
-Cholera! Ana!
Zaśmiałam się tylko i poszłam mu pomóc. Był niezłym kucharzem, ale on woli zajmować się kryminologią. Jest w tym niezły, pewnie zaraz będzie szedł na studia. Ja mam po południu zajęcia, więc zdążę wziąć prysznic i inne rzeczy.
Z Leonem znam się od siódmego roku życia, razem graliśmy w gry takie jak GTA, bawiliśmy się w chowanego, policjantów i złodziei... Ta ostatnia zabawa bardziej mi się podobała. Zawsze wybierano mnie na złodzieja, bo nigdy nie mogli mnie złapać i najczęściej poddawali się. Prawie zawsze wygrywałam, ale kiedy były czasy, że nie udawało mi się z nimi wygrać, musiałam zrobić różne zadania do wykonania. Takie było moje cudowne dzieciństwo. No i oczywiście tańczyłam. Leona uczyłam tańczyć, też chodził. Ale podobała mu się kryminologia i bawienie się w gliny. Woli zagadki niż bieganie bezczynnie za złodziejami. Właśnie, co tam w świecie słychać...? Włączyłam TV i przysłuchiwałam się wiadomościom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz