Szukałam portfela ale nic z tego. Byłam załamana do granic możliwości. Dokumenty zaginęły... boże! Jestem w rozsypce. Kat bywała u mnie często czasem notowana ale rzadko.
Kiedy użalałam się nad sobą do mieszkania zapukał ktoś energicznie i mocno.wstalam zmasakrowana cała czerwona jak burak od łez i otworzyłam drzwi. Zdziwił mnie widok Szrona który wkurzony stał w progu po chili wtargnął do pokoju zdeterminowany. Za nim wkroczył Bronx i ... matko... Cole...
Nikt oprócz Kat nie wiedział i tym co zaszło między mną a nim. Cofnelam się o kilka kroków a Szron od razu mnie uspokoił.
-Gdzie jest Kat?
-Wyszła do sklepu.
-Kiedy? Za raz będzie. SZRON ona jest tu szczęśliwa...
-beze mnie.
-Nie. Kocha cie tylko nie chciałeś jej puścić samej. Wiec...
-Jasne rozumiem.
-Ej... daj spokój.-Uśmiechnęłam się.
Kiedy Kat wróciła Szron poszedł z nią gdzieś a Bronx i Cole siedzieli i gadali. Poszłam się położyć w pokoju. Byli głośno wiec zamknęłam drzwi które były uchylone. Zasnęłam kiedy akurat reszta wróciła.
Usłyszałam kroki jakoś nad ranem. Miałam spuszczone żaluzje i słyszałam tylko ciche skradanie. Myślałam że to Kat idzie sie polozyc wiec się posunęłam. Ktoś złapał mnie za rękę a potem przygwozdzil do łóżka. Byłam przerażona. Szarpalam się i próbowałam krzyczeć ale Cole mi to uniemożliwił. Tak to był Cole.
-Dokoncze to co zacząłem w Newcastle na imprezie Kat pamiętasz słonko?
Ja tylko zapłakana Pokręciłam głową. Ugryzłam go w dłoń i kiedy oderwał rękę z moich ust Krzyknęłam. Wyrwałam się próbując dostać się do drzwi ale złapał mnie i uderzył z całej siły w twarz. Do pokoju weszła Kat i Szron zaraz potem Bronx. Byłam przerażona i zapłakana.balam się tu być. Wybiegłam ubierając się i wyszłam z hotelu. Jak najdalej od niego!!! Usiadłam gdzieś dalej od miasta na trawie i płakałam cala się trzęsłam. Coś w mojej psychice się przestawilo... na pewno powróciły źle wspomnienia i myśl że po mieście chodzi Cole jest dla mnie zabójcza. Jestem na skraju załamania nawet nie wiem gdzie jestem! Nie ma zasięgu... matko. Poszłam gdzieś za miasto?! Boże nie wrócę... a ja nie umiem francuskiego! Jak się tu dogadać? Musze znaleźć zasięg. Tylko gdzie mam iść ?! Byłam jeszcze bardziej przerażona. Zaraz potem padł mi telefon a wtedy moje nerwy siadły. Wlazłam w jakiś las i... koniec. Nie wiem teraz jak wrócić. Jestem coraz dalej... z każdym krokiem... było mi zimno a na dodatek miałam obraz Cole'a przed oczami. Nie chce wracać do hotelu... co teraz zrobię? !
czwartek, 25 grudnia 2014
Od Annabeth
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
|
Gada teraz: |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz