Rano obudziły mnie śpiewy moich rodziców. Śpiewali mi sto lat trzymając babeczkę ze świeczką. Otworzyłam napuchnięte od cało nocnego płaczu oczy i spojrzałam się na nich siląc się na uśmiech.
-Sto lat księżniczko!-powiedział tata i pocałował mnie w czoło.
Byłam dla nich oczkiem w głowie.. kochali mnie. Wiedzieli że po wczorajszych wydarzeniach nie dojdę do siebie szybko. I dziękowałam im za wyrozumiałość oraz wsparcie.
-Mamy też dla ciebie prezent.-powiedziała mama.
-Jakąś godzinę temu nie zgadniesz co się stało! No po prostu niesamowite-zaśmiał się tata.
-Ale najpierw pomysł życzenie i zdmuchnij świeczkę.
Zamknęłam obolałe i czerwone od płaczu oczy i pomyślałam życzenie.
"Aby każde jutro przynosiło za sobą uśmiech. Mam dosyć smutku. Chcę odzyskać ukochanego". Nabrałam powietrza i dmuchnęłam.
Kiedy otworzyłam oczy tata dał mi duże pudełko.
Było ciężkie i duże. Kiedy otwierałam je niespodziewanie mój prezent zaszczekał!
Otworzyłam go szybko dzięki szparką na powietrze. W środku zobaczyłam prześlicznego pieska!
-O jejku! Wiecie że kocham tę rasę! Ale śliczny!
Piesek był ras samojed. Mała biała kulka sierści. Uśmiechnęłam się kiedy polizał mnie po policzku.
-Jak mu dasz na imię?-zapytała mama.
-Hmm.. wygląda mi na Puszka lub Miśka ale te imiona są pospolite. Tito jest śliczne ale nie pasuje do niego a poza tym Tito już był.-zastanowiłam się patrząc na psiaka-White.
Rodzice zaczęli się śmiać.
Pocałowałam w główkę piska który zeskoczył na podłogę i zaczął zwiedzać mój pokój.
W pudełku na dnie zobaczyłam obrożę.
Założyłam ją pieskowi.
-Dziękuje wam-powiedziałam i przytuliłam rodziców.
Ci po chwili zostawili mnie samą. Wiedzieli że tego potrzebuje.
Położyłam się na plecach i spojrzałam na sufit. Westchnęłam. Odwróciłam głowę i spojrzałam się na zdjęcie.
Byłam na nim ja z Lukiem.
-Sto lat księżniczko!-powiedział tata i pocałował mnie w czoło.
Byłam dla nich oczkiem w głowie.. kochali mnie. Wiedzieli że po wczorajszych wydarzeniach nie dojdę do siebie szybko. I dziękowałam im za wyrozumiałość oraz wsparcie.
-Mamy też dla ciebie prezent.-powiedziała mama.
-Jakąś godzinę temu nie zgadniesz co się stało! No po prostu niesamowite-zaśmiał się tata.
-Ale najpierw pomysł życzenie i zdmuchnij świeczkę.
Zamknęłam obolałe i czerwone od płaczu oczy i pomyślałam życzenie.
"Aby każde jutro przynosiło za sobą uśmiech. Mam dosyć smutku. Chcę odzyskać ukochanego". Nabrałam powietrza i dmuchnęłam.
Kiedy otworzyłam oczy tata dał mi duże pudełko.
Było ciężkie i duże. Kiedy otwierałam je niespodziewanie mój prezent zaszczekał!
Otworzyłam go szybko dzięki szparką na powietrze. W środku zobaczyłam prześlicznego pieska!
-O jejku! Wiecie że kocham tę rasę! Ale śliczny!
Piesek był ras samojed. Mała biała kulka sierści. Uśmiechnęłam się kiedy polizał mnie po policzku.
-Jak mu dasz na imię?-zapytała mama.
-Hmm.. wygląda mi na Puszka lub Miśka ale te imiona są pospolite. Tito jest śliczne ale nie pasuje do niego a poza tym Tito już był.-zastanowiłam się patrząc na psiaka-White.
Rodzice zaczęli się śmiać.
Pocałowałam w główkę piska który zeskoczył na podłogę i zaczął zwiedzać mój pokój.
W pudełku na dnie zobaczyłam obrożę.
Założyłam ją pieskowi.
-Dziękuje wam-powiedziałam i przytuliłam rodziców.
Ci po chwili zostawili mnie samą. Wiedzieli że tego potrzebuje.
Położyłam się na plecach i spojrzałam na sufit. Westchnęłam. Odwróciłam głowę i spojrzałam się na zdjęcie.
Byłam na nim ja z Lukiem.
Ubieraliśmy razem choinkę u mnie w domu. Zdjęcie zostało zrobione rok temu. Odkąd tylko zaczęłam być z nim parą spędzaliśmy święta w rodzinnym składzie- ja, on, moi rodzice i jego mama z siostrą.
Było przyjemnie. Traktowaliśmy się wszyscy razem jak rodzinę. A teraz co będzie? Jak będą wyglądały te święta?
Nie. Wszystko będzie tak samo. Odzyskam go.
Zadzwonił mój telefon.
-MIA SZYKUJ SIĘ NA 20 ZABIERAMY CIE NA BALET! NIE MA ŻADNEGO ALE! NAJPÓŹNIEJ 20.01 JESTEŚMY PO CIEBIE! HOT OSIEMNASTKA DZIŚ SIĘ ZABAWI!!!!-wykrzyczały dziewczyny po czym sie rozłączyły.
One jak mówiły że nie ma żadnego ale to na prawdę tak musiało być. Nie przyjmowały sprzeciwu. Jednak ja nie miałam ochoty iść na imprezę Miałam ochotę płakać a jeszcze bardziej wtulić się w Luka który by mnie zapewnił że już wszystko będzie dobrze. I tak będzie. Odzyskam go i to już niedługo. On nie wiedział co zrobił... on mnie kocha nadal i będziemy razem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz