piątek, 5 grudnia 2014
Od Niny
Wszystko jest tak jak powinno! Nareszcie czuje, że mogę żyć normalnie! Wakacje trwają jeszcze jakiś czas, a w sumie to nawet lepiej! Lubię szaleństwa, kocham to! Będzie wspaniale! Nie widziałam się z Michaelem dosyć długo... odrobinę za nim tęsknię. Ash też już sporo czasu nie widziałam, ale mogłam się spodziewać, że dziewczyna sobie poradzi. A moje skrzypce? Ojciec wpłacał mi od moich narodzin na konto pieniądze. Uzbierało się naprawdę sporo, więc wydałam jakąś małą część na skrzypce. Zagrałam i poczułam się jak dawniej. Spokojna cisza w moim małym świecie tworzonym przez muzykę.
No ale co, żyje się dalej. Ja mam zamiar nie zaczynać studiów, po szkole zajmę się jakąś pracą, żeby pomóc Caroline. Teraz też jej pomagam. Pracuję z nią w znanym w miasteczku barze. Tam przesiadują prawie wszyscy mieszkańcy, a płacą naprawdę nieźle. Nie widziałam jakiś czas temu także Liama, który dziwnie się zachowywał. Unika mnie, a Caroline nawet to nie obchodzi. Dziwne, przecież tak dobrze nam się dogadywało...
Caroline była barmanką, a ja stałam za ladą. Właśnie pisałam SMS'y z Charliem, który był z kumplami. Prosił mnie bym dopilnowała żeby Caroline była w domu. Dziś ich rocznica, jestem ciekawa, co też wymyślił Charlie na ten dzień. Zwykle ma niesamowite pomysły, o których dużo słyszałam, a jednego byłam świadkiem. Są razem już trzy lata, to naprawdę dużo. Dziwię się, że Caroline wytrzymała tyle z jakimś chłopakiem, ale cieszę się, że jest szczęśliwa.
Van teraz spała, o godzinie jedenastej, po udanej imprezie. Tak, znów imprezuje, ale ma tyle energii że musiała sie gdzieś wyszaleć.
-Poproszę jakieś dobre piwo.-Powiedział jakiś facet, może dwa lata starszy.
-A konkretnie?
-Obojętnie. Pewnie pani wybierze idealne.
-Pani? Daj spokój, jestem ledwo o dwa lata młodsza od ciebie.
Zaśmiał się, a kiedy podałam mu piwo, mrugnął do mnie i odszedł. Przewróciłam oczami zniesmaczona a Caroline podchodząc do mnie szepnęła ''wow''.
-No,no! Niezły...!
-Nie, Caroline, wcale nie.
-Nie podoba ci się?
Pokręciłam głową.
-Ech... Dziwna jesteś! Żaden ci nie odpowiada! Nie masz ochoty na wakacyjną przygodę?
-Nie, dla mnie wakacyjną przygodą jest spędzanie czasu z przyjaciółmi, a nie ślepo uganiać się za facetem który nawet mi nie przypada do gustu od pierwszej chwili i myśli, że jakakolwiek dziewczyna poleci na tani podryw.
-Tani podryw? Matko, za dużo filmów romantycznych!
-Nie filmy.
-Ach, no tak! Książki,książki i jeszcze raz książki! Kujonico!
-Może i kujonica. Ale mam coś w głowie.
-Sugerujesz coś?-Zaśmiała się.
-Skądże!-Spoważniałam.-Masz, zamówienie. Clark! Co z tym deserem?!
-Żyd na kiju niósł!-Krzyknął a ja wybuchnęłam smiechem wraz z przyjaciółką.
Pracuję do osiemnastej dwadzieścia. Mam nadzieję, że czas wolno minie. Lubię tu być, wraz z Caro, Clarkiem i (czasem) Van która teraz zgonuje.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
|
Gada teraz: |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz