-Przestań!-Wybuchnęłam śmiechem.
-Nie mogę. Od rana jesteś przygnębiona, coś trzeba zrobić.-Znów Charlie zaczął mnie łaskotać.
-Caroline poczuje się zazdrosna!
-Nie... Jesteś moją przyjaciółką, a ona jest dziewczyną której nie mogę mieć.
-Możesz.-Wycedziłam przez śmiech i upadliśmy na trawę.
-Caro inaczej twierdzi.
-Zignoruj to.-Mruknęłam dysząc. -Przestań..-Podniosłam rękę i groźnie zmierzyłam go wzrokiem.
-Jasne,jasne. Ale humorek się poprawił?
-Taaak... Dziwnie by było, gdyby się nie poprawił.
Podeszliśmy pod dom Caroline. Jak zwykle wyszła od razu, bo pewnie od godziny jest na nogach, jak nie dłużej, stroiła się. Przywiązuje dużą wagę do wyglądu. Przywitała nas uściskiem, to samo spojrzenie Charliego stało się codziennością, kiedy widzi moją przyjaciółkę. Ja tylko uśmiechnęłam się ukradkiem i ruszyliśmy do szkoły.
O mało co się nie spóźniliśmy. Obydwoje rozśmieszali siebie nawzajem tak, że myślałam, że pęknę ze śmiechu. Mieli poczucie humoru. Ich zachowanie było strasznie zabawne, zachowywali się inaczej.
Teraz mieliśmy informatykę. Tworzyliśmy swoją stronę internetową, czułam się jak w gimnazjum. Pan Delsay jest czasem dziwaczny, uważa większość uczniów za małe dzieci, nawet maturzystów tak traktuje. Jest lubiany przez rodziców,nauczycieli i uczniów. Nie da się go nie lubić. Jest ostry ale nie upierdliwy, jak np. Pani Brix... Ta to da czasem popalić. Kiedyś, spóźniona musiałam pisać sprawdzian który zapowiedziany był na ''za dwa tygodnie''. Wyszłam z trójką, ale i tak wściekłam się na tą kobietę. Taka starsza pani a ma w sobie tyle nienawiści i złości...
-Mininka...-Usłyszałam szept za sobą.
Mininka...? Moje przezwisko, który wymyślił Charlie ze swoim kumplem Davidem.
Obejrzałam się w okół, wiedziałam, że to pewnie Charlie. Siedział ze mną na lekcji,bo musiał poprawić jakąś ocenę. Dostał ostatnio pałę od Pana Petera, nauczyciel od biologii. Zadał Charliemu zadanie które ma wykonać na po jutrze, ale złapało go jakieś choróbsko. Charlie wyśle mu to mailem. A siedzi tutaj, bo pan Peter kazał panu Delsay'owi go przypilnować. Czasem mój przyjaciel się zapomina w nauce, nie pamięta o sprawdzianach itp. Jest typowym marzycielem, chodzi z głową w chmurach. Dlatego większość nauczycieli musi go przypilnować.
Zorientowałam się, że woła mnie właśnie Charlie. Odwróciłam się.
Wyjęłam telefon i napisałam mu sms'a.
N: Przestań tak mnie nazywać!
C: Mininka, poproś Caro żeby na mnie spojrzała!
N: Dzieciak... ;)
C: Ale za to zakochany. To już większy problem.
Zaśmiałam się i puknęłam Caroline w ramię.
-Co...?
-Twój przyszły mąż mnie męczy. Daj mu swój numer. Pisze do mnie i zawraca mi głowę.-Zaśmiałam się pod nosem.
Odwróciła się i coś zaczęli językiem migowym sobie przekazywać. Zabawnie to wyglądało. Pan Delsay zauważył całą ich śmiesznie wyglądającą rozmowę, z czego nie rozumieli nic.
-Może... Caroline... Pokażesz nam jak pracujesz na lekcji?
-Nie,nie... To on mnie zaczepiał.
-Na miłość boską, dzieciaki...
Caroline puściła dziecinny uśmieszek a nauczyciel odczepił się. Kiedy wyszliśmy z sali dopadł nas Charlie a potem podszedł David ze swoją dziewczyną, Anitą.
Co do niej... powiem prosto z mostu. Jest brzydka... jej usta przypominają żabę a oczy ma jak chińczyk. Nie wiem, czy potraficie sobie to wyobrazić,ale taka prawda. Serio. Uczy się dobrze, pali jak smok... No sama słodycz. Co nie?
-Lecicie do lasu potem?
Charlie spiorunował wzrokiem kolegę a ja zmarszczyłam brwi.
-Ej... Spokojnie.-Westchnęła Caroline.-Tak w zasadzie... Mam już plany z twoim kumplem, David.
-Serio...?-Pisknął Charlie.
-No... Tak.
-No dobra, ale to cię nie ominie.
-O czymś nie wiem?-Spytałam zdziwiona ich reakcją.
-Och! Eee... Nic nic... My pójdziemy...
-Ale jeszcze sześć lekcji...
Oni już odbiegli. Dziwne... O co im mogło chodzić...?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz