poniedziałek, 10 listopada 2014

Od Ashley

Obudził mnie słodki zapach mojej ukochanej roślinki. Wstałam i od razu poszłam do salonu gdzie na kanapie siedzieli rozwaleni Sylwek i Peter a mój brat na fotelu z nogami na stoliku jarał skręta.
-Skręcik na dzień dobry? -powiedziałam ryjąc się między kumpli brata.
-Chcesz?-zapytał się Dominik.
-Pfff co to za pytanie.
Po paru minutach byłam już ujarana. Było mi fajnie. Słuchaliśmy muzyki i jaraliśmy dalej. Spojrzałam się w stronę pokoju mojego brata. Przez uchylone drzwi widziałam Szczęściarę. Kto to? Roślinka mojego braciszka. Miała już z pół metra i była śliczna. W piwnicy rosło jej rodzeństwo. Kochałam Dominika i jego kumpli. Wiedzieli co dobre. Jednak to by było mało. Dodatkowo w piwnicy mieli z ok 3 kg białego i nie tylko. Tak... byli tak zwanymi dilerami. Mieli dobry towar. Czysty nie chemik. No chyba że kupiec chciał ten syf w postaci chemika to dawali mu. Ja osobiście nie ćpałam prawie nic. Czasem tylko... tak to tylko jarałam. 

***

Po południu kiedy sprzątałam opakowania po pizzach podszedł Dominik.
-Zapisz sie do szkoły. Jesteś w klasie maturalnej. Tak mało ci brakuje by być kimś. 
-No wiem ale.. nie mogę być tak jak ty i Sylwek z Peterem? Dilować? Sam widzisz ile z tego kasy jest!
-Ale to jest nielegalne. Jak nas złapią zgnijemy w pudle a ty masz przyszłość przed sobą. 
-No ale..
-Proszę zrób to dla mnie.
-No dobra... -westchnęłam. 
-Do końca tygodnia sie zapiszę. 
-Dziękuję tylko nie zawal tego. 
Poszedł do pokoju. Ja dokończyłam sprzątać i poszłam sie przejść i zrobić przy okazji małe zakupy. Niedawno co sie przeprowadziliśmy a ja jeszcze nie znałam okolic. 
Na szczęście wiedziałam jak trafić do marketu. 
Weszłam do środka i wzięłam wózek. Weszłam do działu z pieczywem i wzięłam trzy świeże chleby i parę sztuk bagietek czosnkowych. Potem jeszcze kilka kartonów mleka. Wzięłam także parę innych produktów. Przy kasie zastanawiałam sie nad czymś. 
-Poproszę jeszcze L&M niebieskie linki.
-Jest dowodzik?
-Jest.
Dałam jej a ona sprawdziła go.
-Dobrze. Proszę.
Zapłaciłam za wszystko i wyszłam ze sklepu. Zapaliłam na rogu a potem ruszyłam. Miałam rzucać palenie ale.. nie mogłam .Nałóg silniejszy. W końcu pale już prawie 5 lat. 
Zostawiłam zakupy w domu a potem poszłam sie przejść gdzieś. I tak trafiłam do parku. Zaczęło sie ściemniać. Na niebie pojawiały sie pierwsze gwiazdy. Zapowiadała się cudowna noc.. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Gada teraz: