Minęło kilka dni, a ja nawet nie miałam siły oddychać. Wszystko straciło sens od śmierci ojca, nie obchodził mnie mój stan. Krwawiłam z nosa, miałam zwichniętą kostkę i kilka ran na ramieniu dawały mi popalić.Nie mogłam co jakiś czas złapać oddechu, przez co się dusiłam. Liczne siniaki na brzuchu także świadczyły o czymś. Leżałam na ziemi, wpatrując się w ścianę. Zamknęłam oczy i wyobraziłam sobie inne życie. Z ojcem i matką... Życie bez używek, bez ćpania. Teraz to stało się wręcz niemożliwe.
David ukucnął przy mnie i spojrzał mi w oczy. Uśmiechnął się tak, jakby cieszył się z mojego bólu i nieszczęścia jakie mnie spotkało.
-Jesteś niczym... wiesz o tym.
Potrząsnął mną mocno a ja jęknęłam z bólu i powiedziałam, by mnie zostawił choć na chwilę.Jednak to go podkusiło do znęcania się nade mną ponownie. Nagle usłyszałam jak ktoś wchodzi po starych, szerokich schodach. Nie chcę stąd znikać... Chcę umrzeć.
-Gość.-Uśmiechnął się.
Nagle wparował ktoś, ale nie zauważyłam osoby. David podniósł mnie,trzymając za ramię i zaśmiał się, na widok tej osoby. Nie miałam sił otworzyć oczu. Drgnąć palcem... Nic.
-Przyszedłeś na ratunek? Bohater...
-Puść ją, albo cię zabiję.
Na to David roześmiał się głośno i szepnął mi do ucha.
-Zabawni, ci twoi znajomi, nieprawdaż księżniczko? Jednak ona nie życzy sobie by ją ratowano.
-Pier******. - Warknął.-Puść ją.
-Potwierdź, słońce. Jak chcesz? Puścić cię, czy chcesz zostać?-Potrząsnął mną i wydarł się na mnie.-MÓW!
Chrząknęłam i wycedziłam nędzne ''Tak, chcę umrzeć''. Jednak to nie zraziło faceta. Nie rozpoznawałam nic, oprócz tego gdzie jestem i co się ze mną dzieje. Upadłam nagle na ziemię a David poleciał na ścianę. Słyszałam głuche odgłosy walki, zaczynałam tracić przytomność. Podniosłam się na łokciach by powstrzymać atakującego, ale nic z tego. Na nic nie miałam siły, łącznie ze skręconą prawą kostką.
Po chwili odgłosy ucichły. Usłyszałam dźwięk tłuczonej szyby i cisza. Ktoś podniósł mnie delikatnie, a potem wziął na ręce.
Siedziałam w pokoju. W znajomym pokoju. Byłam niezadowolona, wręcz zła. Chciałam umrzeć. A tu co? Ktoś mnie ratuje. Po co?
-Coś ty narobiła? -Usłyszałam znajomy głos.
Otworzyłam oczy i spojrzałam na Michaela. Byłam w szoku.
-Chciałam umrzeć... po co to zrobiłeś?
-Żebyś była żywa.
-Nie mam po co żyć.
-Głupoty gadasz.Pomieszał ci coś w głowie ten wampir i tyle!
Skąd on wie o wampirze? W ogóle... czemu jest taki spokojny, kiedy o tym mówi? Wiedział? A może na razie go to nie obchodzi?
-Nie! Mój ojciec zginął na wojnie, a teraz matka się ode mnie odwróciła! Kiedy osiągnę 18 matka chce żebym się wyprowadziła gdzieś! Nie mam nikogo i niczego! Jedyny dom jaki mam to dom Caroline!Mam to wszystko gdzieś, chcę do taty! Wiem jak to brzmi, mała dziewczynka tęskniąca za ojcem, ale tak w gruncie rzeczy jest! Mam dość tego życia. Chciałam umrze...
Zakręciło mi się w głowie.
Zemdlałam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz