piątek, 14 listopada 2014

Od Ashley

Siedziałam w zimnej celi i czekałam aż mnie wezwią. I ta chwila nadeszła. Policjant wyprowadził mnie w kajdankach jak jakiegoś zbira i zaprowadził do tak świetnie mi znanego pokoju przesłuchań.
-Ash Ash Ash. Właśnie kiedy sprawdzaliśmy czy może jesteś już w bazie danych zaskoczyłaś nas bo nie tylko tak jesteś ale masz także wiele na sumieniu: pobicia, wandalizm, drobne kradzierze, samodemoralizowanie się, utrudnianie śledctwa... i troche jescze więcej. Hmm.. ciekawa biografia.
-I tak wam nic nie powiem.-odparłam unosząc pewnie podbrudek.
-Tak wiem, domyślałem się, że tak będzie. Ale nie martw się damy sobie z tobą rade.

Starali się wyciągnąć ze mnie informacje przez bite dwie godziny! Jednak z marnym skutkiem. Zatrzymali mnie na 48 suuuper... niestety chłopaków na dłużej... mieli mieć rozprawe o posiadanie, handrl i sporzywanie narkotyków. Martwiłam sie o nich. Mogą ich nawet skazać na pare lat.. Ja też miałam mierozprawe ale mi to tam nic nie zrobią takiego wielkiego.

***

Myślałam źe umre z nudy. Te 48 godzin ciągło się w nieskończoność. Na szczęście byłam już wolna. Musiałam wynająć prawnika.... i to dobrego. Na szczęście bardzo dobrze znałam takiego.
- Filip? Potrzebny jesteś-powiedziałam rozmawiając orze telefon.
-Ash wiesz że cię uwielbiam... w co się nowu wpakowałaś?
-Nie tylko ja. Chłopaki też. Narkotyki.
-Uuu...
-Pomożesz?
-No jasne.
-O 18 w kawiarni?
-O 19 może? O 17 mam już spotkanie a musze jeszce do ciebie dojechać.
-Dobrze.
Rozłączyłam się. Jak on nie pomoże yo nie wiem kto...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Gada teraz: