Stałam w salonie obok kanapy. Na niej leżałam ja. To było dziwne. Stałam obok jednak widziałam siebie leżącą. Umierałam. To dobrze.
Nagle stało się coś czego się nie spodziewałam. Ktoś zapukał do drzwi. Po paru razach ucichło. Myślałam już że natręt sobie pójdzie... jednak w tym samym czasie zadzwoniła mój telefon. Dzwonił Filip. Nie!
Osoba która pukała musiała usłyszeć muzykę bo zaczęła się dobijać. Wtedy w oknie go zobaczyłam starał się zajrzeć do środka. Musiał mnie zobaczyć bo nagle wybił okno i wskoczył do środka. Podbiegł do mnie. Gdy tylko zobaczył wszędzie przy kanapie tabletki, wódkę na stole i mnie bladą jak trup... zadzwonił po karetkę.
-Nie!!! Filip nie!!! Zostaw mnie!!!-krzyczałam lecz mnie nie słyszał.
Byłam wściekła. Filip sprawdzał co chwile puls. Miałam tylko nadzieję że nie zdążą mnie uratować. Czemu zawsze wszystko musi iść nie tak jak trzeba?!
Karetka przyjechała a Filip otworzył im szybko drzwi.
Zabrali mnie do szpitala. Tam starali się mnie uratować. Ja oczywiście na wszystko patrzyłam się z boku i miałam nadzieję że im się to nie uda. Robili mi płukanie żołądka i nie wiadomo co jeszcze. Po dwóch godzinach usłyszałam jak lekarz mówi Filipowi że udało się im w większej części oczyścić mój organizm jednak byłam za długo nieprzytomna i zapadłam w śpiączkę i mój stan jest zagrożony.
Byłam wściekła lecz nadal była nadzieja że umrę.
Nagle stało się coś czego się nie spodziewałam. Ktoś zapukał do drzwi. Po paru razach ucichło. Myślałam już że natręt sobie pójdzie... jednak w tym samym czasie zadzwoniła mój telefon. Dzwonił Filip. Nie!
Osoba która pukała musiała usłyszeć muzykę bo zaczęła się dobijać. Wtedy w oknie go zobaczyłam starał się zajrzeć do środka. Musiał mnie zobaczyć bo nagle wybił okno i wskoczył do środka. Podbiegł do mnie. Gdy tylko zobaczył wszędzie przy kanapie tabletki, wódkę na stole i mnie bladą jak trup... zadzwonił po karetkę.
-Nie!!! Filip nie!!! Zostaw mnie!!!-krzyczałam lecz mnie nie słyszał.
Byłam wściekła. Filip sprawdzał co chwile puls. Miałam tylko nadzieję że nie zdążą mnie uratować. Czemu zawsze wszystko musi iść nie tak jak trzeba?!
Karetka przyjechała a Filip otworzył im szybko drzwi.
Zabrali mnie do szpitala. Tam starali się mnie uratować. Ja oczywiście na wszystko patrzyłam się z boku i miałam nadzieję że im się to nie uda. Robili mi płukanie żołądka i nie wiadomo co jeszcze. Po dwóch godzinach usłyszałam jak lekarz mówi Filipowi że udało się im w większej części oczyścić mój organizm jednak byłam za długo nieprzytomna i zapadłam w śpiączkę i mój stan jest zagrożony.
Byłam wściekła lecz nadal była nadzieja że umrę.
***
Minęło parę dni. Nadal byłam nieprzytomna. Szwendałam się w swojej duchowej(?) postaci po szpitalu. Nikt mnie nie odwiedzał. Nikomu na mnie nie zależało. Tylko Filip czuwał nade mną. Tylko on. Nikt inny.
Upewniło mnie to w tym że jestem nikomu nie potrzebna. Jednak nie wiedziałam co zrobić by odejść i umrzeć.
Dziś jednak mój stan się pogorszył. Stanęło mi serce.
Patrzyłam się lekko przerażona na swoje ciało. Lekarze i pielęgniarki starali się przywrócić bicie mojego serca.
Maszyna nadal piszczała i już myślałam że to koniec kiedy nagle serce znów zaczeło bić. Kurde! Tak blisko!!!!
-Leki które zarzyła były mocne. Serce nie wytrzymuje. -powiedział lekarz Filipowi.
-Jakie ma szanse?
-Nie wiem.
-A są chociaż duże?
Lekarz milczał. Odpowiedź była jasna. Nie były duże.
Nagle... zaczęłam wątpić w to czy słusznie zrobiłam. Może powinnam jednak żyć? Ale jalie to życie? Pełne łez i smutku?
Upewniło mnie to w tym że jestem nikomu nie potrzebna. Jednak nie wiedziałam co zrobić by odejść i umrzeć.
Dziś jednak mój stan się pogorszył. Stanęło mi serce.
Patrzyłam się lekko przerażona na swoje ciało. Lekarze i pielęgniarki starali się przywrócić bicie mojego serca.
Maszyna nadal piszczała i już myślałam że to koniec kiedy nagle serce znów zaczeło bić. Kurde! Tak blisko!!!!
-Leki które zarzyła były mocne. Serce nie wytrzymuje. -powiedział lekarz Filipowi.
-Jakie ma szanse?
-Nie wiem.
-A są chociaż duże?
Lekarz milczał. Odpowiedź była jasna. Nie były duże.
Nagle... zaczęłam wątpić w to czy słusznie zrobiłam. Może powinnam jednak żyć? Ale jalie to życie? Pełne łez i smutku?
Usiadłam pod ścianą przy łóżku na którym leżałam. Miałam wątpliwości.
Nagle do pokoju wszedł Filip. Był jakiś dziwny. Rozglądał się uważnie jakby... sprawdzał czy nikt nie patrzy.
Usiadł obok mnie (tej na łóżku).
-Ash... zawsze byłaś dla mnie jak mała siostrzyczka. Pomagałem ci i wyciągałem cię z kłopotów. Nie pozwolę ci umrzeć. Nie jestem kim myślisz. Wybacz mi. Nie mogę cię stracić.
Pocałował mnie w czoło po czym wyjął jakąś strzykawkę z kieszeni.
-Nie wiem czy mi wybaczysz ale muszę. Umrzesz jak ci nie pomogę.
Wbił nagle strzykawkę prosto w moje serce. Nawet moja duchowa postać to poczuła. Co on robił?! Wstrzyknął to co było w fiolce po czym schował strzykawkę.
-Obudzisz się jako ktoś nowy. Wybacz kochana. Nie mogłem inaczej...
-Filip co ty zrobiłeś?!-powiedziałam jednak on tego nie słyszał.
Nagle... coś się stało... moje serce się zatrzymało. Filip właśnie się ulotnił. Gdy tylko zniknął za drzwiami wbiegły pielęgniarki i lekarz.
Znowu mnie ratowali. Ja ta niewidzialna stałam obok. Nagle zobaczyłam białe światło. Nie rozumiałam co się dzieje. Część mnie chciała iść w stronę światła a część nie. Ono się zbliżało. Zaczęłam przed nim uciekać jednak dopadło mnie. Wszędzie był mrok. Wszystko znikło. A ja nagle otworzyłam oczy i nabrała powietrza. Lekarz i pielęgniarki patrzyli się na mnie i z ulgą i zaskoczeni. Maszyna już nie piszczała a moje serce biło prawidłowo. Żyłam...
Nagle do pokoju wszedł Filip. Był jakiś dziwny. Rozglądał się uważnie jakby... sprawdzał czy nikt nie patrzy.
Usiadł obok mnie (tej na łóżku).
-Ash... zawsze byłaś dla mnie jak mała siostrzyczka. Pomagałem ci i wyciągałem cię z kłopotów. Nie pozwolę ci umrzeć. Nie jestem kim myślisz. Wybacz mi. Nie mogę cię stracić.
Pocałował mnie w czoło po czym wyjął jakąś strzykawkę z kieszeni.
-Nie wiem czy mi wybaczysz ale muszę. Umrzesz jak ci nie pomogę.
Wbił nagle strzykawkę prosto w moje serce. Nawet moja duchowa postać to poczuła. Co on robił?! Wstrzyknął to co było w fiolce po czym schował strzykawkę.
-Obudzisz się jako ktoś nowy. Wybacz kochana. Nie mogłem inaczej...
-Filip co ty zrobiłeś?!-powiedziałam jednak on tego nie słyszał.
Nagle... coś się stało... moje serce się zatrzymało. Filip właśnie się ulotnił. Gdy tylko zniknął za drzwiami wbiegły pielęgniarki i lekarz.
Znowu mnie ratowali. Ja ta niewidzialna stałam obok. Nagle zobaczyłam białe światło. Nie rozumiałam co się dzieje. Część mnie chciała iść w stronę światła a część nie. Ono się zbliżało. Zaczęłam przed nim uciekać jednak dopadło mnie. Wszędzie był mrok. Wszystko znikło. A ja nagle otworzyłam oczy i nabrała powietrza. Lekarz i pielęgniarki patrzyli się na mnie i z ulgą i zaskoczeni. Maszyna już nie piszczała a moje serce biło prawidłowo. Żyłam...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz