Czekałam na przystanku zbyt długo. Zaczęłam iść pieszo, śnieg zaczął prószyć, a wszędzie było ciemno. Nigdy nie lubiłam chodzić po nocach. Muzyka przestała grać,Kiedy znalazłam się na drodze parkowej, usłyszałam krzyk gdzieś za sobą, w miasteczku. Odwróciłam się i ... no nie wiedziałam co mam zrobić. Krzyk był przerażający, mroził krew w żyłach, miałam dreszcze na całym ciele. Jednak kiedy usłyszałam kolejny krzyk... był już bliżej mnie. O wiele bliżej...
Zareagowałam, postanowiłam znaleźć kobietę, która tak przeraźliwie krzyczała. Znalazłam ją... ale to co zobaczyłam... było... Byłam w szoku... cała zdrętwiałam...
Kobieta miała rozszarpane gardło, jakby wielka bestia rzuciwszy się na nią chciała ją rozszarpać na kawałki dobierając się tylko do mięsa i pragnąć smaku krwi. Było to dla mnie szokujące. Krew była wszędzie... na chodniku... na podeszwie moich butów.
-Boże... -Wydobyłam z siebie tylko to.
Za sobą usłyszałam kroki, a kiedy się odwróciłam... zobaczyłam Davida... Twarz miał we krwi, jak i ręce. Przeraziłam się. Cofałam się powoli. Jego oczy były tak samo czarne, miał te soczewki... mój przyjaciel... jest... mordercą... ? Kim on jest?! Czym jest?!
Przyłożył palec wskazujący do ust i uśmiechnął się lekko.
-Tylko spokojnie... Jeden ruch i cię zabiję.
-C...Co... chcesz... zrobić...?
-Tylko wymazać ci pamięć.Ale cały czas mam cię na oku.Taka ''smaczna'' osoba nie może zniknąć mi z oczu...-Spojrzał mi w głęboko w oczy i powiedział - Nic nie widziałaś, szłaś do domu, nie było żadnego morderstwa, mnie. Nie ma krwi ani tego co przed chwilą widziałaś.
Otworzyłam oczy.
Spojrzałam na zegarek i złapałam się za głowę.Matko, już 19.30!
Szybko popędziłam do domu. Co mnie tak zatrzymało na miejscu? Ach, pewnie jakaś głupota. Znów się zamyśliłam, tyle!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz