wtorek, 18 listopada 2014

Od Ash





Otworzyłam oczy. Nie wiem co mnie obudziło. Nie wiem czy był to śpiew ptaków czy może zapach kwiatów. Przeciągnęłam sie z uśmiechem i rozejrzałam się. Byłam w swoim pokoju. Błękitne ściany, ładne meble i biała pościel. Zaciągnęłam sie zapachem kwiatów którymi pachniała moja pościel. Uśmiechnęłam się jeszcze szerzej. Nagle do mojego pokoju doszedł cudowny zapach naleśników. Zbiegłam do kuchni nawet sie nie przebierając. Miała mną sobie za dużą niebieska piżamkę i białe mięciutkie skarpetki. W drzwiach złapał mnie brat. 
-A ty gdzie tak się śpieszysz młoda?
Zakręcił sie dwa razy ze  mną na rekach a ja zaczęłam sie śmiać. 
-Dobra dosyć tych wariacji z rana. Do stołu kochani.-usłyszałam głos matki...

Obudziłam się. Znów miałam 18 lat a nie 6... teraz zamiast w cieplutkim łóżeczku leżałam na zimnych schodach.. zamiast zapachu kwiatów czułam zapach krwi.. zamiast uśmiechu na twarzy miałam siniaki i krew..
Starałam sie podnieść choć każdy ruch sprawiał mi ból. Jakoś dałam radę wejść do domu i dojść do łazienki .tam wyjęłam apteczkę z szafki i wzięłam parę ręczników. Rozebrałam się co sprawiło mi niemiłosierny ból. Weszłam do wanny która już zapełniła sie ciepła wodą.




Rany zaczęły mnie szczypać jednak zagryzłam zęby i dałam radę a po chwili przestały boleć. Mogłabym tak siedzieć w wannie godzinami. Obmyłam się po czym wytarłam się. Musiałam sie opatrzyć. Całe żebra miałam sine. Spojrzałam w lusterko. Wyglądałam strasznie.




Jak ja zatuszuję to limo pod okiem?! Opatrzyłam wszystkie rany i posmarowałam żebra i oko maścią na urazy. Miałam w tym trochę wprawy. Często opatrzałam mojego brata i jego kumpli.
Kiedy już skończyłam umalowałam się i starałam sie ukryć podbite oko podkładem. Wyszło mi nawet ok. Na koniec założyłam spodnie i dużą bluzę. Z przyjemnością zostałabym w domu jednak postanowiłam iść do szkoły. Nie chciałam mieć więcej kłopotów.
W szkole czułam sie fatalnie. Głowa mnie bardzo bolała a żebra jeszcze gorzej. Siedziała mna przerwie skulona na ławce. Miałam ochotę płakać.
Nagle podeszła do mnie jakaś dziewczyna.
-Hej... Wszystko dobrze?-zapytała
-T...tak...-starałam się przybrać twardy i zdecydowany ton głosu.
-Nie jesteś dobra w kłamaniu.-Pokręciła głową.-Chcę ci pomóc.
-Nie...m...możesz...
-Obawiam się, że jednak mogę. No proszę. Pozwól sobie pomóc. Chodź. -Podała mi rękę.
Spojrzałam sie na nią i sie zawahałam.
-Dziś jesteś pod moją opieką, co ty na to?-Uśmiechnęła się a ja chcąc czy nie chcąc także sie uśmiechnęłam tylko że szybko ukryłam uśmiech.
Dziewczyna która tak sie składa miała na imię Nina nie chciała dać mi spokoju. Cały czas mnie o coś wypytywała. Czułam sie jakbym była na przesłuchaniu. Była jednak.. miła.
Po szkole szła obok mnie.
-Daleko mieszkasz? -zapytała.
-Kawałek.
-Wiesz.. wracam do domu samochodem z kolegą.. może byśmy cie podrzucili?
-Nie, dziękuje. -powiedziałam zdecydowanie.
-Może jednak..?
-Nie..
-Dawaj. Nie będziesz szła sama. -powiedziała i złapała mnie za nadgarstek.
Pech chciał ze akurat tam gdzie miałam ogromnego siniaka. Syknęłam z bólu.
-Ash?-tak powiedziałam jej jak mam na imię..-Wszystko dobrze?
-Tak..
-Wiesz. .zauważyłam u ciebie siniaki..
-To nic.-powiedziałam szybko i zdecydowanie za szybko. 
Spojrzała sie na mnie z troską.
-Może potrzebujesz lekarza?
-Nie! Daj mi spokój! Sama sobie dam doskonale radę! Nie potrzebuje by ktokolwiek sie nade mną litował! Nie chcę litości! -powiedziałam twardo.
-Nina!-krzyknął jakiś chłopak.
Dziewczyna spojrzała sie na niego.
-Nie lituję się nad tobą tylko martwię sie o ciebie.
-Nie potrzebnie.
-Mieszkasz z bratem i jego kolegami?
-Nie twój interes.
-To oni ci to zrobili?
-Nie! Oni nigdy by mi krzywdy nie zrobili.
-To kto?
-Mówiłam że to nie twój interes.
Nagle jakiś chłopak idąc obok nas przez przypadek trącił mnie ramieniem. Pech chciał ze uraził mnie w żebra. Upadłabym gdyby nie Nina.
-Może jednak potrzebujesz pomocy?
Zamknęłam oczy. Ból był niemiłosierny.
-Nie. Dziękuję ale nie.
-Powiedziałam odchodząc w miarę szybko.
Za rogiem musiałam sie zatrzymać. Żebra strasznie mnie bolały. Podejrzewałam ze miałam je połamane. Nie miałam siły iść dalej. Jednak starałam się. Byle do domu..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Gada teraz: